Pokazywanie postów oznaczonych etykietą postcrossing. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą postcrossing. Pokaż wszystkie posty

piątek, 2 września 2011

Podróżując z pocztówką - postcrossing cz. 2.

To jest wpis Szymona


W ciągu ostatniego miesiąca otrzymaliśmy dziesięć pocztówek z różnych zakątków świata. Najpierw przyszła kartka z Singapuru od Huiling. Zadziwiło nas pismo, które początkowo wzięliśmy za druk, bo jest tak idealnie równe, ale nic dziwnego... jeśli ktoś na co dzień posługuje się skomplikowanym pismem logograficznym. Pocztówka "poświęcona" jest "Majulah". Wyczytaliśmy, że jest to hymn państwowy Singapuru.
Kolejna pocztówka przyszła z Londynu. Jest na niej Big Ben. Megan napisała nam, że Big Ben jest trzecim co do wielkości wolno stojącym zegarem na świecie. W 2009 roku obchodził 150 rocznicę powstania.
  Następna kartka przybyła z Mińska, stolicy Białorusi. Przedstawia place tego miasta. Pocztówka przyszła w kopercie, na której było aż szesnaście znaczków!
Z Niemiec otrzymaliśmy pocztówkę od Sabine, która napisała, że kartka przedstawia zachodnie wybrzeże północnych Niemiec, gzie ona mieszka. Na zdjęciu satelitarnym widać małe i duże wyspy chronione przez UNESCO (organizacja zajmująca się ochroną obiektów i miejsc, które stanowią dziedzictwo wszystkich ludzi, które należy zachować dla przyszłych pokoleń). Nordfriesland jest chroniony ze względu na rzadkie zwierzęta morskie, zioła i krajobrazy.
Następną kartkę otrzymaliśmy od Julii z Sankt Petersburga. Pocztówka przedstawia legendarny okręt "Aurora". 25 października 1917 roku dał on sygnał do rozpoczęcia rewolucji październikowej. W 1941 roku został zatopiony w porcie, a później wydobyto go i przekształcono w muzeum.
Taką kartkę przysłali nam Aleksejs i Lidia z Lipawy  na Łotwie.
Najdłuższy dystans (15 332km) pokonała kartka z Australii (z zachodniego jej wybrzeża). Jane napisała żart - zagadkę: dlaczego goryle mają duże dziurki w nosie? Bo mają duże palce :-)
Ze Springfield w Massachusetts, miejsca urodzenia Dr.Seuss'a, Kevin przysłał nam kartkę z Lorax'em, bohaterem jednej z jego opowieści, która niestety nie zastała przetłumaczona na język polski.
Tak wygląda kartka z Franeker w Holandii:
Na kartce z Florydy widnieją sympatyczni bohaterowie Disney'a. Lauri napisała, że jest tam 95 stopni F czyli 35 stopni C.
Na naszym "postcards wall", czyli lodówce, zaczyna brakować miejsca, zwłaszcza, że przyszła pierwsza kartka do mamy. :-)

sobota, 6 sierpnia 2011

Podróżując z pocztówką - postcrossing cz. 1.

Do programu Postcrossing namówiła nas niejako Healthy, za co cześć jej i chwała :-) bo zabawa jest przednia.
Zabawa polega na tym, że trzeba się zarejestrować, podać swój adres (chwila namysłu jaki jest poprawny wzorzec polski, a jaki w innych krajach), przygotować notatkę o sobie, pobrać 5 adresów (tyle maksymalnie można), przeczytać notatkę o każdej wylosowanej osobie, dobrać odpowiednią kartkę, napisać ją (nie zapominając o kodzie, który jest nadawany dla każdej kartki z osobna i służy do zarejestrowania pocztówki w bazie) i już. Można wysyłać. Pozostaje czekać na informację, że nasza kartka dotarła. Jeśli tak się stanie, nasz adres zostaje umieszczony na liście oczekujących do pobrania - ktoś go wylosuje i wyśle nam kartkę. 
Co w tym łańcuszku takiego pouczającego? Przede wszystkim: język. Notatkę o sobie, informacje o innych, sama treść kartki - wszystko jest pisane w języku angielskim. Potem podziękowania - przeczytanie ich, odpowiedzenie nadawcy.
Po drugie: geografia - gdzie nasze kartki pojadą? (polecą? popłyną?), co to za miejsce? co tam jest ciekawego? gdzie to jest na mapie? ile to kilometrów? a mil?
Po trzecie: ludzie - kim są? co ich interesuje? co nam piszą o sobie? co my im przykażemy na swój temat? jaką kartkę wybrać, żeby sprawić przyjemność?
Po czwarte: emocje - ileż oczekiwania, nadziei, radości (nasz listonosz jest przesympatycznym i tryskającym humorem człowiekiem, ale jednak jeszcze nigdy nie był tak wyglądany jak ostatnio).
Tyle o samym Postcrossingu, teraz troszkę o naszych z nim podróżach:
- trafiliśmy na 6 rocznicę projektu, więc oprócz standardowych 5, mogliśmy dociągnąć jeszcze 6 adresów, czyli w sumie wysłaliśmy 11 pocztówek: do Włoch, Niemiec, Ukrainy, Finlandii, Holandii, Rosji, Tajwanu - do tych krajów już dotarły. Pocztowe zdziwienie - do Tajwanu dotarła w ciągu 11 dni, a do Rosji 22...
Kolejne pocztówki zostały wysłane do Chin, Białorusi i Turcji. Od 22 dni w podróży - cięgle jeszcze nie dotarły. Z duzym opóźnieniem wysłaliśmy kartki do USA. Adresat jest bowiem miłośnikiem latarni morskich. Tak nam się spodobała jego opowieść o "Boston Harbor Islands National Park" i jego wolontariacie na rzecz bostońskiej latarni, że postanowiliśmy do niego wysłać kartki z polskimi latarniami. Znaleźliśmy wydawnictwo, które takie kartki drukuje i kupiliśmy je. Niestety, pomimo zapłaty z góry, dostaliśmy list za pobraniem, w dodatku nie z tym, co trzeba... Po interwencji w końcu dosłano nam kartki, Szymon napisał list (o polskich latarniach, o historii latarni na Rozewiu) i wysłaliśmy go. Mamy jednak pewne obawy, że nie został nadany pocztą lotniczą, więc pewnie sobie płynie...
Póki co, dostaliśmy trzy kartki od dwóch osób. Jedną od Tiny z Niemiec, na której jest piękny silnik samolotu (Szymon w notatce napisał o swojej pasji lotniczej):

Kolejne kartki przyszły ze Stanów. Ponieważ konto figuruje na obu chłopców, to April była tak miła, że wysłała każdemu z nich osobną kartkę. Na obu było kilka zdań skierowanych bezpośrednio: dla Witka o pasjach czytelniczych, dla Szymka o zainteresowaniu II wojną światową. List dotarł do nas w ciągu zaledwie 6 dni! Na kartce dla Witka (zgodnie z naszą prośbą) mapka.
Dla Szymona była kartka z Marines i choć bez samolotu, to z helikopterem!

Także znaczki bardzo nam się spodobały.
Bardzo byśmy chcieli wysłać April kartkę z akordeonem, ale nie umiemy żadnej namierzyć... Może ktoś z Was ma taką i by nam sprzedał?

Mam coraz większą ochotę założyć konto tylko dla siebie - pocztówki z żabami, to brzmi pięknie! (kolekcjonuję żaby).